Jak Rosja kupuje protesty za 150 dolarów czyli kulisy śledztwa, które obnażyło rosyjską operację wpływu w Polsce

Zalążek problemu i ogromny protest

Ta historia zaczęła się na długo przed skandalem wokół opłaconego wiecu organizacji „WSPÓLNA DROGA-UKRAINA I PRZYJACIELE”. To, co później stało się przedmiotem szerokiej debaty publicznej, było jedynie finałowym etapem znacznie dłuższego łańcucha wydarzeń, który stopniowo ujawnił ukryte mechanizmy organizacji tej kampanii dezinformacyjnej.

Zacznijmy od tego, że jeszcze wcześniej my, Europejska Organizacja „Burza Rozkwitu”, otrzymywaliśmy sygnały, że we Wrocławiu szykowane są opłacone wiece skierowane przeciwko wsparciu dla Ukrainy. Co ciekawe, ich organizatorzy maskowali się rzekomą walką z korupcją w Ukrainie, choć w rzeczywistości wydarzenia te były wykorzystywane jako narzędzie prorosyjskiej propagandy. Szczególnie znamienne było to, że wielu Ukraińców, Białorusinów, Kazachów i innych migrantów w Polsce chętnie godziło się za symboliczne wynagrodzenie postać na wiecu z flagami Stanów Zjednoczonych, Polski i Ukrainy.

Zgłosili się do nas wolontariusze i aktywiści, którzy poinformowali o tych dziwnych wiecach i zapytali, czy to nie my jesteśmy ich organizatorami. Co do zasady, od początku pełnoskalowej inwazji wiece we Wrocławiu organizowali w gruncie rzeczy ci sami ludzie. Wymownym przykładem jest fakt, że najgłośniejszy protest, jaki zorganizowała „Burza Rozkwitu”, to protest przeciwko występowi rosyjskiego rapera Morgensterna we Wrocławiu, który miał miejsce 20 października w 2025 roku.

Źródło: InPoland.net.pl

Wtedy kolejka ukraińskiej młodzieży zajmowała całą ulicę, podczas gdy przedstawiciele naszej organizacji wyglądali marginalnie, bo było nas zaledwie pięcioro. Wiecu nie poparła ani ukraińska młodzież, ani ukraińscy wolontariusze, mimo że wszyscy zostali zaproszeni.

Co więcej, wiec ten wcześniej już raz odwołano z tych samych powodów — rzekomo nikt by nie przyszedł. Dlatego dość desperackim krokiem było zorganizowanie tego wydarzenia, pomimo obaw, że nie poprze nas większość, a być może nawet nikt.

I dotyczy to nie tylko nas. Większości protestów we Wrocławiu Ukraińcy po prostu nie wspierają. Mówiąc z własnego doświadczenia oraz z praktycznego punktu widzenia, zdecydowana większość potencjalnych zainteresowanych jest wtedy w pracy.

Tym razem jednak sytuacja wyglądała inaczej. Wiemy, że Ukraińcy najchętniej wspierają pokojowe akcje związane z pomocą ukraińskim żołnierzom, jeńcom oraz osobom poszkodowanym przez wojnę. I tamtego dnia liczba uczestników znacznie wzrosła.

W powietrzu powiewały okazałe flagi na masztach. Warto zwrócić uwagę, że na wszystkich wcześniejszych zdjęciach z wydarzeń związanych z Ukraińcami flagi na masztach są zjawiskiem bardzo rzadkim — zazwyczaj ludzie przynoszą flagi, które zawiązują na szyi niczym pelerynę, a tylko niewielka liczba osób przynosi flagę powiewającą na maszcie.

Ten wzrost zaangażowania oraz ilość ukraińskich flag nas zaskoczył, gdyż, jak wiadomo, stosunki polsko-ukraińskie z czasem mocno się zaostrzyły, głównie na tle kryzysu i wojny.

Źródło: InPoland.net.pl

Żadna z wrocawsko-ukraińskich fundacji, które działają niemal od początku wojny pełnoskalowej, nie potwierdziła swojego udziału w organizacji tych wieców we Wrocławiu, prezentowanych jako akcje przeciwko korupcji w Ukrainie.

W tamtym czasie organizowała je jawnie fundacja „Wiktoria”. Po tym, jak znana w Ukrainie redakcja, Bihus.Info (której również pomagaliśmy w odnalezieniu informacji) opublikowało na jej temat dziennikarskie śledztwo, organizatorzy faktycznie zniknęli z przestrzeni publicznej i według dostępnych informacji, zdecydowali się zarejestrować w Polsce nową fundację. Większość podobnych informacji rozpowszechniana była za pośrednictwem kanałów na Telegramie. Jednocześnie kanały te nieustannie się zmieniały, a niemal 99% z nich było anonimowych, co znacznie utrudniało weryfikację i ustalenie źródeł informacji. Dlatego zależało nam na świadkach, screeny i innych dowodach które by było ciężko obalić.

To właśnie od ukraińskich aktywistów dowiedzieliśmy się, że na Telegramie ponownie pojawiły się jawne ogłoszenia z propozycjami wzięcia udziału za pieniądze w wiecach przedstawianych jako akcje przeciwko korupcji w Ukrainie. Pierwsze sygnały w przededniu wiecu przeciwko korupcji w Ukrainie, zaplanowanego we Wrocławiu na 25.04.26 (plac Nowy Targ, zgłoszono około 1000 uczestników), redakcja wykryła anomalię: dopiero co zarejestrowana (16.04, zaledwie 9 dni przed akcją) organizacja „WSPÓLNA DROGA-UKRAINA I PRZYJACIELE” (kierowana przez Marię Klepacz, z wykształcenia marketologa) organizuje pierwsze wydarzenie o charakterze politycznym bez żadnej publicznej kampanii reklamowej — zamiast tego w mediach społecznościowych anonimowo oferowano 100–150 dolarów za udział. Klepacz zaprzeczyła swojemu udziałowi, nazywając to próbą dyskredytacji organizacji; jednocześnie źródła informowały także o zorganizowanym dowozie uczestników z Katowic.

Tego samego dnia, 24.04.2026, ambasador Ukrainy w Polsce Wasyl Bodnar oraz Konsulat Generalny we Wrocławiu publicznie ostrzegli obywateli Ukrainy w Polscę, że wydarzenie nosi znamiona specjalnie zorganizowanej antyukraińskiej prowokacji – fikcyjny, niedawno utworzony organizator, poszukiwanie uczestników przez media społecznościowe z różnych miast, wynagrodzenie finansowe za udział.

Co zrobiła „Burza Rozkwitu”?

Razem z InPoland.net.pl zebraliśmy zespół zaangażowanych i świadomych wolontariuszy, poinformowaliśmy kolegów z innych polskich redakcji, zweryfikowaliśmy wszystkie informacje przekazane nam wcześniej przez aktywistów, opracowaliśmy plan działania i podzieliliśmy się rolami.

Dzięki temu zdobyliśmy mnóstwo materiałów do śledztwa, ponieważ w praktyce pół Wrocławia było obserwowane przez naszych ludzi, których nazwiska zachowujemy w tajemnicy dla ich bezpieczeństwa.

Po przybyciu na miejsce stwierdziliśmy obecność co najmniej 7 autobusów (z Bydgoszczy, Krakowa, Katowic), ponad 1000 uczestników, identycznych plakatów wykonanych „jedną ręką”, zorganizowanej sceny oraz koordynatorów działających za kulisami. Podczas rozmów uczestnicy nie potrafili wyjaśnić celu akcji i odmawiali pokazywania twarzy do kamery. Anonimowe źródło potwierdziło system wypłat — 100–150 dolarów w gotówce od „solidnego mężczyzny” po zakończeniu wydarzenia; wśród uczestników byli także obywatele Kazachstanu i Białorusi.

Po wiecu temat ten podchwyciła rosyjska propaganda. Rosyjskie kanały na Telegramie oraz bloger Jurij Podolaka zawyżyli liczbę uczestników do „3000” i przedstawili wydarzenie jako „przemilczane przez polskie media”, choć w rzeczywistości polskie media nie zostały o nim poinformowane, a na miejsce przybyli wyłącznie ci, którzy świadomie ukrywali swoją przynależność redakcyjną i zadawali uczestnikom wygodne pytania w stylu „co sądzicie o korupcji w Ukrainie?” czy „dlaczego waszym zdaniem korupcja w Ukrainie jest niszcząca?”. Pytania te były na tyle ogólne, że wypowiedzi każdego uczestnika można było wykorzystać na czyjąś korzyść.

Protest Burzy Rozkwitu przeciwko występowi rosyjskiego rapera Morgenshterna. Fot. Burza Rozkwitu; jakość obrazu ulepszona przy użyciu AI.

Do tej pory nie udało nam się zidentyfikować ukraińskiej redakcji, która zadawała te pytania, i najprawdopodobniej działała ona na zlecenie organizatorów.

Co dalej i jakie były skutki?

Dwa miesiące po wiecu Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego (ABW) oficjalnie potwierdziła: 11 osób — 9 Ukraińców i 2 Białorusinów — z udowodnionymi powiązaniami z Rosją deportowano na 10 lat za organizację opłaconych antykorupcyjnych wieców w Bydgoszczy, Warszawie i Wrocławiu, finansowanych z Rosji w celu podważenia zaufania do ukraińskiej władzy oraz wzniecenia napięć w polskim społeczeństwie. Według niektórych źródeł z Wrocławia deportowano trzy osoby.

Nasze wspólne śledztwo dziennikarskie z InPoland.net.pl, rozpoczęte w kwietniu, znalazło oficjalne potwierdzenie ze strony ABW w czerwcu. Była to świadoma operacja wpływu, która wykorzystała autentyczny temat — korupcję w Ukrainie jako potężny i celowo wyostrzony emocjonalny wyzwalacz do mobilizacji opłacanych „uczestników” spośród podatnego na manipulację środowiska uchodźców.

Na zakończenie

Ujawniony mechanizm działania organizacji takich jak „WSPÓLNA DROGA-UKRAINA I PRZYJACIELE” to podręcznikowy przykład rosyjskiej operacji wpływu, w której autentyczne problemy, jak korupcja w Ukrainie, stają się jedynie emocjonalnym parawanem dla działań dezinformacyjnych.

Finał tej sprawy stanowi jasny dowód na to, że polska przestrzeń publiczna pozostaje celem agresywnej wojny hybrydowej. Ta lekcja uczy nas, że w dobie manipulacji każda inicjatywa udająca głos ludu wymaga wnikliwej weryfikacji, by nie stała się narzędziem w rękach obcych służb dążących do rozbicia polsko-ukraińskiej solidarności oraz ładu Europejskiego.

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *